
Każdego
dnia
dzieją
się różne rzeczy,
o
których nie mamy pojęcia.
a
ktoś inny go opuszcza.
Ktoś
się uczy w szkole,
Ktoś
pisze sprawdzian.
Ktoś
wiedzie spokojne życie,
a
ktoś... nie.
przyjdzie
coś po niego.
Weźmie
go
do
jego wymarzonego świata,
będzie
mógł poczuć się tam
ale
tylko przez chwilę.
ale
on nie będzie już tak...
nudny
jak wcześniej.
Bo
ktoś doświadczył czegoś...
niesamowitego.
Karolina Kuczyńska, 2012
ŚMIECH
Śmieje
się osoba młoda,
a
obok niej pływa kłoda.
Choć
stoi w górach
ma
myśli w chmurach.
J
myśli, i myśli…
Jak
tu namówić
i
z kim się rozmówić,
by
śmiać się mógł
nawet
Bóg!
Raz
obudziłam się i zobaczyłam, że…
na dworze, liście
w
różnych kolorach
spadają z drzew.
niektóre zwierzęta
robią zapasy na zimę.
Ale ktoś mnie
zapytał:
„A co jest przed zimą?„
I już
wiedziałam…
„To
jesień,
prawdziwa
polska jesień”.
Rozgrzewa,
umacnia…
Podnosi
na duchu…
Tłumaczy
wiele nie wyjaśnionych spraw.
To
ona wam towarzyszy,
To
ona jest twoją pasją,
To
ona
To
ona
To
ona, ta muzyka.
Moja
wyobraźnia?
Myślę,
że ten dzień nadejdzie,
Że
zobaczę to, co tworzę w myślach.
A
w myślach tworzę wspaniały świat z zielenią.
Śpiew
ptaków jest taki ukajający,
Taki
wolny, przejrzysty.
Drzewa
tak piękne nigdy nie znikają.
Strumyk
płynie bez żadnych brudów.
Wodospad
tak daleko, a jednak tak blisko,
Że
chcę do niego wskoczyć.
Chcę
pływać z rybami w wodzie.
Po prostu chcę się stać
częścią przyrody
Większość
myśli, że to tak trudno.
A
ja myślę, że można stać się częścią przyrody bardzo łatwo.
Karolina Kuczyńska 2012
Jeżeli
kogoś kocham
Okazuję
to, nie ukrywam tego.
Pokazuję
to całym sercem,
Całym
wnętrzem i duszą.
Ktoś
myśli, że to trudne, inny, że łatwe,
A
większość nie ma zdania.
Ale
gdy ty patrzysz w oczy innych
Widzisz
tylko strach,
Bo
myślą, że ty znasz prawdę.
A
gdy patrzysz w moje oczy
Przekonujesz
się,
Że
nic przed tobą nie ukrywam.
Ja
strach przeganiam do…
Króliczej
dziury,
Z
której nie powinien wrócić.
Karolina Kuczyńska 2012
Nieważne
kiedy,
nieważne
jak,
czuję
się jak w niebie:
unoszona
przez tysiąc ptaków,
wolnością
niosąca ku Tobie.
Marząca
o miłości,
którą
darzyć będziesz mnie…
Otwarta
na wszelkie układy,
byle
pokochaną zostać przez Ciebie.
Chcę
byś przez to był świadom
jakie
uczucia kierowane są do Ciebie
przez
moje małe serce.
Dwa
słowa – jedno przesłanie:
Kocham
Cię.
Karolina Kuczyńska 2012
Ciemność...
Zamknąć
oczy to za mało, to i tak będzie trwało.
Płacz...
Morza
wylanych łez, tysiąc zjedzonych bez.
Cierpliwie...
Milion
kropel krwi
I
ściągnięte brwi.
Krzyk…
Zdrapane
gardło,
miłość
wydarło.
A
to oblicze mojej udręki,
brak
pomocnej ręki.
Wiele
wspomnień,
wiele
natchnień,
ból
w sercu,
jedno
słowo…
Zabija
we mnie chęć życia,
zabija
mnie od środka,
chce
bym cierpiała,
chce
bym została sama.
Sfałszowała
słowa,
sfałszowała
myśli,
pozostawiając
ból,
pozostawiając
rany.
zadaje
mi takie ciosy.
To
ona tak bardzo rani,
to
ona … ZABIJA.
To
tylko ta
przeklęta
miłość.
Zamknięta
w klatce,
pośród
fałszywych twarzy.
Uwięziona…
Pozbawiona
marzeń,
wszelkich
pasji,
wszelkich
celów.
Pozbawiona
własnego zdania,
własnych
słów,
własnych
myśli.
Uwięziona…
Ja
chciałam tylko
kochać,
myśleć, śnić…
Mieć
pasje, cele, marzenia…
Jestem
uwięziona…
A
chcę być jak wolny ptak.
Kornelia Kogut, 2012
Może
byłoby inaczej.
Gdyby
istniała świetlana przyszłość,
Wszystkie
ciemne zakamarki rozjaśniająca,
I
te duszy i serca,
jak
balsam kojąca…
Wtedy
nie byłoby miejsca na złość,
Lecz
nie wszystko da się uleczyć,
Kiedy
we wszystko się zwątpiło,
i
własne serce utraciło.
Dzisiaj
stał się cud,
Spotkanie
Ciebie jest nim.
Ujrzeć
odbicie anioła
nikt
tego szczęścia opisać nie zdoła.
Są
ludzie na tej ziemi
Których
aureola w słońcu się mieni
Wtedy
rozstępują się największe lody,
ludzkiej
nienawiści i słabości.
Wszystko
podąża ku miłości
Szczebiotem
i spokojem jest być przy Tobie.
Niech
cały świat się dowie,
Że
stał się cud,
Anioł
przybył do Mnie.
Przyjaźń
nie zna egoizmu,
Uczy
jak być dobrym człowiekiem.
Przyjaźń
daje szanse,
ale
tylko wtedy jeśli widzi się w tym sens.
Przyjaźń
jest lekiem na zło,
Ale
tylko dla szlachetnych ludzi.
Przyjaźń
nie rani,
tak,
że nie można zapomnieć.
Przyjaźń
to uśmiech pośród szarości dnia,
melodia,
której można słuchać bez końca.
Bez
przyjaźni żyć,
To
znaczy jakby żyć bez słońca…
WZNIEŚ
SERCE PONAD ZŁO
Patrzę
na szare chmury.
Patrzę
na ludzi, w których jest tyle złości
-
świat bez miłości.
To
wszystko bez sensu, nabierz wiary
Bo
świat nie jest ponury, lecz wspaniały.
To
wszystko bez sensu, uwierz w siebie,
I
pomóż ludziom w potrzebie.
Darem
jest życie i uwierz w to,
Że
tylko dobrem zwycięża się zło.
O
dobroci niepokonana!
Spraw
bym szczęścia nie szukała!
Ty,
która w sercu się kryjesz,
Cały
czas we mnie żyjesz!
W
Tobie piękno mojej wiary,
Miłości
do człowieka i świat cały.
Pod
cumulusów białymi polami, Arek
Nalepka,
październik 2010 Z
nonszalancją przesłodkiej lubieżności, Arek
Nalepka,
październik 2010
Aleksandra
Łysoń, 2011 Aleksandra Łysoń, 2011 Aleksandra Łysoń, 2011 Aleksandra
Łysoń,
wrzesień 2010
Arek
Nalepka, styczeń 2011
WSCHÓD
SŁOŃCA NAD ITALIĄ
wtopione w łagodny lazur przestworzy
jaśnieje płomieniem słońce, znicz Boży,
co światłością i krwią horyzont plami.
I kłębi się w tysiącach fal Adriatyk,
przepełniony wściekłą czerwienią brzasku,
drapiąc schłodzone przez noc brzegi z piasków,
wyrzucając bezcenne głębin kwiaty.A
amarantowa tafla zwierciadła,
jak ściana z gęstej mgły, niemal zakrywa
cykle bytu, których myśl nie odgadła;
gdzieś koralowca pierś oddycha żywa,
gdzieś drapieżnik chwyta w zębów imadła,
gdy w kryształach mych łez świt się rozmywa…
KOCHANKOWIE
upojeni rozkoszą zapomnienia,
czarodziejskim wyznaniem namiętności,
pocałunku wyznaniem i spojrzenia,
kochankowie smak chłoną amarantu.
Połączeni wędrują po bezkresie,
przez czas płyną, drgający od uniesień
i nie dojdzie ich uszu dźwięk kurantów.
Zatracają się całkiem w wizjach pragnień,
ich ziszczeniu swe ciała poświęcają,
od uczucia nabrzmiałe, prężne, nagie,
lgną w złączenie, co słońcem zaświeciło,
przenikają do wnętrza siebie samych,
otwierają na oścież niebios bramy,
z ust nawzajem spijając słowo: miłość.
Oniemienie spłynęło już z ich twarzy,
wyczerpanie zrzuciło ciepłą senność,
przesłoniwszy marzeniem jawy skazy
oraz chłodną, obmierzłą im
codzienność,
dla tych, których dzień wszelkie barwy stracił,
dla kochanków zgnilizną mdłą cuchnących.
Śpią związani uściskiem rąk gnijących
nasyceni spełnieniem trędowaci.
*****
Z
pierwszym powiewem jesieni próchnieją
wspomnienia,
bezbarwny zmierzch wnika do serc oziębłym półmrokiem,
lodowaty wiatr zasiewa w umysłach strapienia,
przedziwna senność, wraz z chłodem, wdziera się do okien.
Wilgotna ziemia, upstrzona brązem zwiędłych liści
roztacza woń powolnego rozkładu i śmierci.
Ostry deszcz słotnej szarugi widnokrąg oczyścił
z wszelkich żądz, z wszelkich kolorów, z wszelkiej pamięci.
A zbłąkana jaskółka na martwym siadła drzewie,
jakby spłoszona dźwięcznym nie ozwała się śpiewem.
Patrząc bezwiednym okiem na szarości horyzontu ,
wybiegam duchem i myślą w sfery niezbadane,
w miejscu mega ciała pusty zostawiwszy kontur.
Zaglądam tam, dokąd ludzkie dochodzi poznanie,
do korzeni episteme, do prawdy istoty.
Pytam o znaczenie, o sens, o treść wszechrzeczy,
by zdjąć jarzmo niewiedzy i bielmo ślepoty
z samego siebie, duszę swą ze zwątpień uleczyć !
A zbłąkana jaskółka na martwym siadła drzewie,
jakby spłoszona dźwięcznym nie ozwała się śpiewem.
Któż mi odpowie? Nikt. Tylko wicher świszczy w uszach,
nic, kompletnie nic, mych zmysłów stępiałych nie rusza,
Pochmurny firmament, ciężki, jak cała niepewność
ciąży nade mną milczeniem złowrogim, głuchym.
Dotknięty szyderstwem ciszy usycham od wewnątrz,
odcięty od źródła sił, od nadziei otuchy.
A zbłąkana jaskółka na martwym siadła drzewie,
jakby spłoszona dźwięcznym nie ozwała się śpiewem.
ŻYWIOŁY
Miłości
węzłem posplatani,
Choć
różnią się niesamowicie
Są
bardzo w sobie zakochani.
Ona
burza w czasie rejsu
Szalona,
niepoukładana,
On
jak łąka tuż po deszczu
Jak
rześkie krople rosy z rana.
Ona
jest żwawa, zabawna, wesoła
Całą
noc tańczy, cały dzień śpiewa
On
zaś spokojnie po parku chodzi
Z
rozwagą, szacunkiem spogląda na drzewa.
Ta,
energiczna i wybuchowa
Często
się kłóci, ma swoje zdanie,
Ten
po cichutku w kąciku siedzi
A
jak się odzywa to umiarkowanie.
Co
to za miłość się zapytacie
Bo
nie pasują do siebie wcale,
Lecz
mimo tych różnic, dwóch charakterów
Uzupełniają
się doskonale.
CZY CIERPIENIE USZLACHETNIA?
Czy
cierpienie uszlachetnia?
Zastanów
się przez chwilę
Czy
Ty dla najbliższych
Po
ogniu przejdziesz milę?
Gdy
ktoś jest w zagrożeniu
I
cierpisz, musisz wybrać
Czy
chcesz go uratować?
Czy
z bólem łatwo przegrać?...
Jeśli
uratujesz sparzysz sobie nogi
Lecz
kiedy tu zostaniesz
Będziesz
pełny trwogi
Więc
cierpienie uszlachetnia?
Nie
będzie zapomniane
Bo
zaraz po cierpieniu
Szczęście
będzie dane
SEN
Mówią
mi co dzień
Że
rano muszę wstać
Każdego
dnia nowego
Jak
najwięcej z siebie dać
Muszę
iść do szkoły
By
kiedyś wyjść na ludzi
Znać
daty, wzory, metafory
A
potem się obudzić
Aleksandra
Łysoń, 2011
DO NIKĄD
Wiesz,
mamo
Czasem
mam taką ochotę
Spakować
wszystkie problemy
Do
dużego, szarego pudła
Owiniętego
fioletową wstążką
I
wysłać do Nikąd
W
Nikąd jest naprawdę pięknie
Przed
ogromną, złotą bramą
Zostawiasz
buty i całe ciało
To
duchowa podróż
Między
błękitnymi drzewami
Pod
malinowym niebem
Tam
chmury z waty
I
cukrowe skowronki
Śpiewają
symfonie
Kruchym
tenorem
Tam
nie ma smutku
Zawiści
i wrogości
I
wiesz, wiesz co jeszcze?
O,
mamo
Czasem
mam taką ochotę
Nigdy stamtąd nie wrócić...
MUSZĘ
Muszę
wstać
Wiele
z siebie dać
O
wszystko wkoło dbać
W
kolejce po rozum stać
Z
życia jak najwięcej brać
I
iść spać
Aleksandra
Łysoń, 3c G, 2011
*****
Kurzu
podmuch w oczy szczypie
Dookoła
księgi stare
Większość
półek już się sypie
Wszędzie
pusto, ciemno, głucho
Smętni
ludzie bez wyrazu
Jedna
pani chrząknie sucho
„Tą
książkę czytaj od razu”
Idzie
grzecznie cichym krokiem
Sięgać
po lekturę nową
Wszyscy
już speszonym wzrokiem
Mówią
okiem , lecz nie mową
Ciągle
tak czekają w trwodze
Pochyleni
nad księgami
Już
zerkają bardziej srodze
Błądzą
gdzieś w dali
myślami
Co
on weźmie , co przeczyta
Czy
coś warte polecenia?
Może
„Potop” Sienkiewicza?
Może
komiks od znudzenia?
Patrzą
dalej i czekają
W
końcu on się decyduje
Z
nerwów w stolik już pukają
W
końcu on się decyduje
Z
nerwów w stolik już pukają
Jeden
pan aż podskakuje
Ku
zdziwieniu zgromadzenia
Nie
po Lalkę Prusa sięgnął
Ktoś
już upadł ze znudzenia
Frustrację
zeń ludzi sięgnął
Wziął
Hamleta i odłożył
Tak
samo jak z Krzyżakami
Biblię
na biurku położył
„I
niech Pan Bóg będzie z Wami”
Co
to, jak to? Niesłychane!
Nie
klasyka literacka?!
I
Niemnem zapomniane
To
jego cwana zasadzka!
Jak
on może Biblię czytać
Kiedy tu poeci żyli
Nie
wypada zeń zapytać
Czy
na pewno się nie myli?
On
stanowczo patrzy na nią
Niech
się dziwią, nic nie szkodzi!
Bo
dla niego Bóg jest ważny
Czyta,
pisze, wie co więcej
Nie
lubi tego co każdy
Tak
to w życiu jest mniej-więcej
Każdy
gust ma osobisty
Ty
też czytaj to co lubisz
Język
książki miej swoisty
Bo
inaczej się pogubisz
Mateusz
Chiliński, 1f G, styczeń 2010
NAGIETEK LEKARSKI
Nagietek
lekarski roślina ozdobna,
Jego uprawa prosta i wygodna.
Kwiaty brzeżne języczkowe,
Są najlepsze pomarańczowe.
Jest używane w kuchni, w kosmetyce.
Upiększy podrażnione, zaczerwienione lice.
Jego płatki do sałatki wrzucimy,
A ryż na żółto zabarwimy.
Ten kwiat jest po prostu uniwersalny,
A ogród i działka z nim niebanalny.
Długo postoi także w wazonie.
Można uprawiać go na balkonie.
Mateusz
Chiliński,
1f G
, styczeń 2010
DZIKA RÓŻA
Żadna roślina jej nie dorównuje,
Zapachem, urodą wszystkich zaskakuje.
Jej płatki i suszone owoce,
Mają ogromne lecznicze moce.
Witaminy C bardzo dużo zawierają,
Więc w medycynie zastosowanie mają.
Owoce i płatki z cukrem ucieramy,
I pyszne dżemy, konfitury mamy.
Gdy herbatkę różaną rano wypijamy,
Ciało i ducha nią wtedy wzmacniamy.
Olejek zrobiony z tej dzikiej róży,
Dla cery wrażliwej bardzo dobrze służy.
Mateusz
Chiliński,
1f G
, styczeń 2010
STOKROTKA
Nasza zwykła prosta stokrotka,
Wszędzie ją każdy może spotka.
Języczkowate kwiaty posiada,
I na bukiecik na pewno się nada.
Ledwo kwiatuszek z trawy wystaje,
Uroku łące całej dodaje.
Można z nasionek ją wyhodować
Lub starsze kępki ciut poćwiartować.
W medycynie ludowej napar z tego ziela,
Obniża ciśnienie, wzmacnia, rozwesela.
Obecnie w lecznictwie rzadziej stosowany,
Zewnętrznie stosuje się go na trudne sprawy.
Mateusz
Chiliński,
1f G
, styczeń 2010
BRATEK
Ten
bardzo piękny mały kwiatek,
To nic innego jak zwykły bratek.
Leczy wysypki nawet egzemy,
Z nim się trądziku pozbędziemy.
Sądzić go można na balkonie,
Ładnie wygląda także w wazonie.
Gdy mały bukiecik z niego zrobimy,
Wszystko nim pięknie przyozdobimy.
Mateusz
Chiliński,
1f G
, styczeń 2010
MALWA
Bardzo dekoracyjna roślina,
Zachwyca się nią cała rodzina.
Ozdabia się nimi na wsi domy,
Na działce tyłu często zagony.
Wysoko rośnie kwiatami zachwyca,
Pięknie z nią wygląda cała okolica.
Spokojnie w ziemi zimą zimuje.
A czarna malwa kaszel hamuje.
DUMA I PYCHA
Jaka jest różnica między dumą
a pychą?
Duma
też jest pychą, lecz łagodną, cichą
A
dlaczego pycha do dobrych nie należy?
Bo
przez samouwielbienie świat się już nie szerzy
Wyobraź sobie dzień, gdzie kochasz tylko siebie
I nic
w koło osi nie obchodzi Ciebie
Może
i przyjemnie, ale co Ci z tego?
Żyj
też życiem innych, skosztuj i mojego
Aleksandra
Łysoń,
2c G,
grudzień 2009
CZAS
Już za niedługo usiądziesz przy stole
Poczujesz zapach wielkiej wieczerzy
Już czas zaprzestać myśleć o szkole
Bo mały Jezus już w żłobie leży.
Później sylwester i pierwszy dzień roku
Czas się zabawić, czas imprezować.
Zima na biało dotrzyma Ci kroku
Swe cele na nowo zacznij malować.
Więc już na koniec życzyć Wam chcemy
Wesołej Wigilii, świetnego sylwestra
Z narodzin Jezusa się radujemy
Niechaj kolędy gra nam orkiestra!
Arek
Nalepka, klasa
II D LO,
październik 2009
NOC OTULA MYŚL
Zasłoniwszy chłodny uśmiech
księżyca, smutek
ze strun duszy ponurą wydobywa nutę.
Jej dźwięk nawiedza pustą umysłu świątynie,
znaną wcześniej przez widma przeszłości jedynie,
ozdobioną ich lamentem rozdzierającym.
Lecz teraz marmur z trzaskiem głuchym pękający
na tron zaprasza Noc - królowa z obsydianu.
Nie zabrzmi szczęk oręża, nie zejdą z kurhanów
strażnicy ołtarza. I nie przemówią wieże
dumnym tonem dzwonu. Zapomniane pacierze
z dawien dawna umarłego nie wskrzeszą Boga.
Dlatego Noc, stąpając po świątynnych progach,
szydzi z duchów, które, wyjąc, przed nią pierzchają
w korytarze, gdzie swą sieć tka samotny pająk.
Królowa do ołtarza krok kieruje twardy,
śmiejąc się w głos zrzuca z niego całun obdarty,
krzyczy, dumnie otwierając przeklętą księgę:
"Upadli! Daję wam nienawiści potęgę!"
Arek Nalepka, klasa II D LO, październik 2009
TY
W snach zniewolonych, których nie pokonały ni
gwiazdy,
ni zmęczenie życia trudami, ni smak niepowodzeń,
ni uczucia obce, co lgną się w duszy niby chwasty,
Tyś jest panią! Ty nadzieją spokojne zmieniasz noce
w jęk tęsknoty! Serce moje przez zmysły Twój kształt chłonie,
by na lata ponure choć jeden szczęścia ułamek
niezmieniony przetrwał, dopóki mój nastanie koniec.
Lecz białe iskry pod Twych oczu perłami schowane,
tańcząc w korowodzie dni, ślą ku mnie ciepłe swe blaski.
I będą słać! Jeszcze dziś, jeszcze jutro, o Najczystsza!
Ty każdy rozerwiesz cień, Ty wszelkie zadusisz wrzaski!
W Tobie mam radość, w Tobie zrozumienie, w Tobie mistrza!
Kiedy na posępnym cmentarzysku wspomnień bolesnych
pokonany siedziałem, szept nadziei, słaby z razu,
doszedł mnie, tajemniczy jak głosy mar bezcielesnych.
Teraz do Ciebie, Miła, na mocy jego nakazu
słowa przepełnione gorącą miłości kieruję.
Ale prośbę moją zuchwałą obawiam się składać...
Rzeknę tylko, iż to Ciebie jedynej potrzebuję;
z Tobą chcę żyć! Samotnie znowuż w mrok będę upadał!
Arek Nalepka, klasa II D LO, listopad 2009
JESIEŃ
Cóż
jest smutniejszego nad porę jesienną?
Szumiące listowie na szlakach szarzeje,
szaruga rozrzuca nad godziną dzienną
nudę, która żale pośród ludzi sieje,
budzi tęsknoty za radością wiosenną.
W konarach drzew płacze wiatr północy chłodny,
deszcz na bębnach liści piosnkę składa senną.
Las zrzuca płaszcz barwny, jakby światła głodny.
Jednak ciepłe słońce zapada w bezdenną
czeluść za linią dnia. Ptaki gonią gwiazdy,
porzucają ziemię, gdzie żałość i ciemność,
porzucają ziemię, gdzie wszelki kwiat zastygł.
Cóż jest smutniejszego nad porę jesienną?
Arek Nalepka, klasa II D LO, listopad 2009
ODTRĄCENIE
Nie mam komu zagrać na
strunach duszy
pieśni z akordów westchnień i nut rozpaczy.
Melodia zatracona już Cię nie wzruszy,
dla Ciebie łza samotna nic już nie znaczy.
Wołam z głębin otchłani, choć krzyk mój zginie
w skałach mego więzienia, wróciwszy jeszcze,
odbity wielokrotnie, w ciemnej kraini
przeklęte budzšc myśli. Gdy skona wreszcie
pozostanie tylko ból mych snów zerwanych.
O pani mych cierpień! Dlaczegóż cienie
rozpostarłaś nad celą, między niechcianych,
potępionych wrzuciłaś, zgniotłaś marzenie?
Klęcząc wśród trupów ciężkich od swego jadu,
błota wpływającego w brzuchy ich zgniłe,
plugawych szczęk unikam głodnych owadów.
Pragnę odczytać biegi zdarzeń zawiłe,
lecz nie masz odpowiedzi w złych kazamatach,
jedynie strach, niepewność, nadzieja chora,
co choć sama umarła, wciąż żywych brata,
narkotyk swój podaje tak dziś, jak wczoraj.
Ledwie więc czuję zęby rwące mi skórę,
tylko, pełny zaślepień, w dłoń biorę lutnie,
nuty dobywam słodkie z przeklętym chórem,
ubrany w popiół, w smutek, w szaty pokutne.
Słabe ciało nie przetrwa morderczych trucizn,
a przez złudne rozkosze sztucznego nieba
nie wyrzyga ohydy i nie wyrzuci
w kąt zranionego mózgu, nie ciśnie w przepaść
bezbożnych oraz wstrętnych obrazów, rojeń,
spisanych w Drugim Sercu, sytym i chłodnym.
Tylko to pozostało dla jaźni mojej,
oprócz obłędu, szaleństw z pragnień niegodnych,
aby w końcu stać się prawdą. Gdzież jest oparcie,
gdzież przyjaciele moi? Gdzież jest obrona?
Oto jestem - jałowy, pusty, w pogardzie,
nie ma jak żyć, jak walczyć, zostaje skonać....
Jakub
Stachoń 2a G, 2010
ŹRÓDŁO
Gdy wyruszysz w otchłań bezdenną,
czczych słów i obietnic,
zrozumiesz czym jest przyjaźń,
która daje siłę by iść naprzód.
Zrozumiesz swą samotność
i wrogość tego świata.
Świata co toczy się nieprzerwanie,
coraz prędzej i prędzej,
by wpaść w otchłań ognistą.
Cóż można zrobić?
Wróć! Wróć do źródła,
bo tylko tam znajdziesz ratunek,
przyjaźń, miłość i zrozumienie.
To jedyna droga by ocalić świat,
który pędzi ku zagładzie.
Jakub
Stachoń 2a G, 2010
OCEAN MYŚLI
Od dawna chciałem Ci to
powiedzieć,
lecz nieśmiały jestem nie od dziś.
Tyś piękna jak wiosna, jak ptak,
jak kwiaty co rozkwitają o świcie
przynoszącym nieznane.
Muzo ma i natchnienie moje,
dajesz mi siłę by żyć i umierać co dnia,
który przynosi Tobie miłość mą.
Jak ocean uczuć, na falach swych,
niesie nas w przyszłość nieznaną.
Gosia
Budna, grudzień 2009
ZA PÓŹNO
Nie oglądam się za siebie,
odchodząc, wiem że robię dobrze.
Czasami trzeba upaść,
by odrodzić się na nowo.
Za późno by do przeszłości wrócić,
za późno by znów zawrócić.
Trzeba zapłakać, za tym, co szybko się kończy,
znaleźć sens życia na nowo.
Płaczem swą duszę oczyścić,
pożegnać się ze wszystkimi wspomnieniami.
Nie ma już nic, nie ma nas.
Czas skończyć to co było między nami.
Gosia Budna, grudzień 2009
TAK
Tak! jest już na wyciągnięcie ręki,
Niech serce w piersi wariuje,
Niech cierpienie we krwi połyskuje,
Ukrócę swe męki!
Decyzja zapadła...
Niech powstanie ma mogiła
Niech będzie świadectwem mej głupoty
Starania ludzkiej miernoty
Tak! Nie ma odwrotu
Wszyscy się ode mnie odwrócili
Wszyscy zwani przyjaciółmi, moi mili?
W grobie nie wykonam przewrotu!
Ginę ja, pełna świadomości,
Nikt nie dostrzega mej radości
Z pokonania tego o czym człowiek marzy,
Odeszłam... uśmiech na twarzy.
Paula Miąsik, 2008 r.
MOJE MIASTO UKOCHANE
Moje
miasto ukochane
Jastrzębie Zdrój zostało nazwane.
Nazwę tę ma z powodu tego,
iż leży blisko Szlaku Bursztynowego.
I tak legenda nam przekazuje,
na bogatych szlakach grasowali zbóje.
Kiedy Janosik rządził górami,
u nas zbój Jastrząb zarządzał szlaku bogactwami.
Zawsze pomagać biednym potrafił,
więc złapać go chcieli wszyscy bogaci.
Lecz Jastrząb odleciał gdzieś między chmury
i dumnie spoglądał na to z góry,
gdy na jego cześć Jastrzębie Zdrój nazwano tę wieś.
Uzdrowisko ludzie budować zaczęli,
a wód mineralnych mnóstwo tutaj mieli,
i tak powstało uzdrowisko znane,
chętnie przez chorych odwiedzane.
Lecz później szybko odkryto,
że dużo węgla jest pod ziemi płytą.
Wnet miasto piękne zbudowano wkoło,
aby górnikom żyło się wesoło.
Węgla tu dużo wydobywano
i całą Polskę nim ogrzewano.
Ja jestem dumna z mojego miasta,
tu się urodziłam, tutaj dorastam.
I gdy dorosnę, proszę - uwierzcie,
będę mieszkała w tym pięknym mieście.
Patrycja Pierz,
2008 r.
NIENARODZONE
WYZNANIA
Jedna, trudna decyzja,
nie spałaś całą noc.
Jednak już postanowiłaś,
że zmienisz życia mego los.
Nie pytałaś czy bolało.
Nie pytałaś czy tego chcę.
Po prostu mnie zabiłaś.
Mamo nie urodziłam jeszcze się!
Już czujesz nienawiść?
Już nie kocha serce twe?
Chyba jednak zabolało.
Widzę pierwszą łzę,
kolejna za nią toczy się.
Może kiedyś mnie odwiedzisz.
Oddasz kilka pustych słów.
Ogrzejesz, przytulisz,
zimny jak ciało grób.
Krótkie wyżalenia.
Może to coś da.
Chcę tylko by moja siostrzyczka,
nie skończyła tak jak ja.
Patrycja Pierz
DLACZEGO LUDZIE UMIERAJĄ?
Dlaczego ludzie umierają wiosną?
Gdy, wszystko się rodzi, gdy kwiaty rosną.
Kiedy miłości czas nadchodzi.
Wtedy ktoś bliski nam odchodzi.
Dlaczego ludzie umierają latem?
Gdy pogoda skąpana miodem, w jakim celu, zatem?
Kiedy powietrze gorące, niezmiernie nas pali.
Wtedy przychodzą wspomnienia, gdy byliśmy mali...
Dlaczego ludzie umierają jesienią?
Tak szybko, nic nie ofiarując pokoleniom.
Gdy liście kolorowe, znowu się stają,
Kiedy wszystko się zmienia, oni się poddają
Dlaczego ludzie umierają zimą?
I w trumnie czekają z rozpaczliwą miną.
Gdy śnieg, mocno prószy, w pięknym krajobrazie.
Kiedy zimno, nas tuli, ginąć im każe.
Dlaczego ludzie umierają?
I nic po sobie nie pozostawiają.
Dlaczego ginie i dusza i ciało?
Czasu zbyt mało, nam pozostało.
Patrycja Pierz
OSAMOTNIONA
Boli,
tak bardzo boli,
niszczy serce, dusza ginie powoli.
Znikała z tego świata tak szybko.
Tak, beznamiętnie, huragan porwał wszystko.
Wichura myśli, burza nieszczęść najsłodszych,
zemsta losu, wspomnienia lat młodszych.
Smutna prawda, poczucie braku,
czuję się teraz jak cząstka wraku.
Hańbą okryta, zniszczona,
pragnień zazdrością została stłumiona.
Bez smaku, bez gustu, zagubiona,
szukając siebie, została osamotniona.
Prawdziwe ja po kątach chowała,
zimna, jak tafla lodu się stała.
Obojętna, chłodna, niemiła,
nastawienie do świata również zmieniła.
Ale wciąż boli, wciąż cierpi ona,
grzechami błędnymi wciąż jest splamiona.
I nie ucieknie, tam pozostanie,
ze swego świata już nigdy się nie wydostanie.
Patrycja Pierz
ŁZY
Łzy, które spływają po
policzkach.
Gdy tęsknota pali,
a ból celnie mierzy w jeden punkt.
Najczulszy punkt, który skrawek,
po skrawku niszczy bądź łamie serce.
Łzy, suche już gdyż tak wiele ich było,
że płakać nie mam znów siły.
Czuję na sobie twój wzrok,
znowu to upokarzające spojrzenie.
Nie patrz tak na mnie, najlepiej wcale,
się nie przyglądaj, ani chwili.
Łzy, słony ocean łez, które zostały
już tylko wspomnieniami.
Nie potrafię już płakać,
Zrozumiałam, że nie warto.
dla Ciebie, nie warto.
Patrycja Pierz
INDYWIDUALNIE I SAMOTNIE
Czekam aż kiedyś w końcu się zmienie,
Czekam, by zrozumieć miłości znaczenie.
Czekam, choć cierpliwość ulotną się staje,
Czekam, chociaż sama sobie rady nie daje.
Pragnę uśmiechać się każdego dnia.
Pragnę czerpać ze szczęścia ile się da.
Pragnę wciąż ciepła i zrozumienia,
Pragnę, miłości od pierwszego wejrzenia.
Chciałabym, milczeniem pokazać tak wiele,
Chciałabym, mówić, otwarcie i śmielej
Chciałabym, poczuć magię, pełną namiętności,
Chciałabym kiedyś, umrzeć z miłości.
Patrycja Pierz
ZEMSTA
Mówiłeś,
że gdy szepczę pieszczę twoje zmysły.
Że słowami tulę do snu wszystkie twoje szalone pomysły.
Że dzięki nim ugaszę twoje pragnienia.
Gdy tylko się uśmiechnę, smakujesz zadowolenia.
Tak nie wiele wystarczy by serce twe otworzyć.
By rozkochać Cię w sobie, temu kres chcę położyć.
Nie chcę już ranić, bólu w Tobie wzmagać.
Zapomnij o mnie spróbuj teraz sobie pomagać.
Jestem tylko człowiekiem, ludzkimi uczuciami nie władam,
Nad twoim sercem także nie mam władzy, tylko nad swoim ją posiadam.
Mej drogi nadszedł słodki koniec, koniec moich trosk.
Niespełniona ginę, w ogniu gdzie zostanę spalona przez los.
Dziś nie uwierzysz, ale to twoje marzenia mnie zniszczyły.
Tak one mą nieposłuszną dusze wykończyły.
W zalanych oczach przez bezlitosne łzy.
Zobaczyłam siebie, obok mnie stałeś Ty.
Wiedziałam, że zemstą zakończysz tę miłostkę,
Z trudem traktowałeś mnie, właściwie jak błahostkę,
Co nie zmienia faktu iż dopiąłeś swego,
właśnie tak pozbyłeś się mnie, z życia swojego.
Patrycja Pierz
PLUSZOWY MIŚ
Zabawne, wciąż leży na tej
samej półce.
Kiedyś to on był twoim przyjacielem.
Zabierałaś go ze sobą w każde miejsce.
Powierzałaś mu swoje tajemnicę.
Byliście razem na dobre i złe.
Zapewniałaś nas, że to nigdy się nie zmieni.
Ale z czasem misia zamieniłaś na inne zabawki.
Na twoim horyzoncie pojawili się chłopcy.
Pluszowy miś poszedł w kąt.
Wydawałoby się, że to nic dziwnego, kolej rzeczy.
Ale każdy kolejny chłopak stawał na miejscu pluszaka.
Dusiłaś się w związkach, choć nadal w nie brnęłaś.
Lubiłaś ich zdobywać, ale tylko zdobywać.
Potem jednego po drugim rozkochiwałaś.
Jego złamane serce, to tylko formalność.
"Życie" - mówiłaś, nie oglądając się za siebie.
Egoistyczna postawa, jaką postanowiłaś przyjąć,
tak naprawdę była ucieczką od problemów.
Uwielbiałaś imprezy i nieprzespane noce.
Ale wciąż nie byłaś gotowa na miłość.
Jednak dla Ciebie to nie miało większego znaczenia.
Twoja kolekcja stale była uzupełniana.
Półeczka pękała w szwach, gdy Ty szukałaś nowej zabawki.
Nigdy nie poznałaś smaku rozstania.
Pewnego razu, los się odmienił.
Spotkałaś takiego samego egoistę jak Ty.
Tylko, że tym razem to Ty byłaś ofiarą.
Powiedz mi teraz, jak smakuje miłość?
Patrycja Pierz
NAIWNA JESTEM
Krzyczę, lecz Ty mnie nie słyszysz.
Płaczę, lecz Ty mnie nie zauważasz.
Błagam, lecz Ty masz to gdzieś.
Biorę pistolet do ręki...
Dopiero teraz się budzisz.
Chora z miłości, proszę o pomoc.
Nie, nie zastrzelę się.
Nigdy bym tego nie zrobiła.
Ale Ty o tym nie wiesz.
Nie ufasz mi, to nic nowego.
Co mogłoby mnie zaskoczyć?
Znam Cię na wylot.
Krzyczysz, lecz ja Cię nie słyszę.
Płaczesz, lecz ja Cię nie zauważam.
Błagasz, lecz ja mam to gdzieś.
Wyrywasz mi broń z dłoni...
Przytulasz mnie, ze wszystkich sił.
Moje serce jest w kawałkach.
Nigdy nie będziemy razem.
Naiwna jestem.
Za chwilę znowu będziesz z nią.
Będziesz wtulał się w jej ramiona.
Całował, szeptał miłe słówka.
Już nie ma nas.
Miałam piękny sen...
Patrycja Pierz
NIE PRÓBUJ UCIEKAĆ
Nie
próbuj uciekać.
Co za różnica? Dziś lub jutro.
Staniesz przed nią twarzą w twarz.
Łudzisz się, że Ci się uda.
Wielu próbowało.
Tylko zawsze bezskutecznie.
Ona jest łagodna jak baranek.
Na początku nic nie poczujesz.
Może ulgę, najwyżej ulgę.
Później dopiero się zacznie.
Poczujesz jej gorąco, ciepło.
Będzie rozprzestrzeniała się po całym twoim ciele.
A na koniec triumf lub przegrana.
Wiele zależy od Ciebie.
Albo Cię pochłonie, albo da nauczkę.
Nie bój się jej.
Poradzisz sobie.
Nie bój się miłości...
Patrycja Pierz
DAR
Najpiękniejszy w życiu dar,
otrzymałam tuż przed laty!
Daliście mi piękne życie,
nie oczekując w zamian zapłaty.
Dostałam od Was ciepło,
dostałam wszystko czego chciałam.
Miłość gorącą, atmosferę rodzinną,
tego mieć, przecież nie musiałam.
Od poczęcia mego ukochani,
opiekę dzielnie sprawowaliście.
Myślę, że "dziękuję" to zbyt mało,
za to co dla mnie zrobiliście.
Za wyrozumiałość, zaufanie,
dziękuję za każdy szczegół wam.
Za poświęcenie cennego czasu,
którego tak brakuje wszystkim nam.
Później na świat przyszedł on,
śliczniutki chłopczyk mały.
To był dopiero prezent!
Nieoczekiwany i tak wspaniały!
Sercem całym pokochałam,
nade wszystko jego.
Raz jeszcze ogromnie dziękuję,
za całokształt starania waszego.
Patrycja Pierz
CHWILA
Tak wiele dla nas znaczyłaś,
mnóstwo wylanych łez.
Tak nagle wszystko straciłaś,
tak szybki był twego życia kres.
Za życia pogodna i uśmiechnięta,
dzielnie znosiłaś chorobę.
Tak wielki ciężar, pamiętam,
Już nową rozpoczęłaś drogę.
Twoje dzieci, tak pomocne,
Wychowałaś bez trudności.
Twoje prace tak owocne,
Tak wiele w nie wkładałaś miłości.
Teraz zapewne jesteś szczęśliwa,
już nigdy nic Cię nie zaboli.
Życie dla każdego inaczej ubywa,
jednym mija szybko, innym powoli.
Choć wiem, że za kilka lat,
wszyscy spotkamy się w niebie.
To za Tobą tęsknię i tak,
będzie brakować mi Ciebie.
Piotr Jendzierowski
NADCHODZI WIOSNA
Stopniały
śniegi dokoła,
świat cały ze snu się budzi,
skowronka piosenka wesoła
zachwyca ospałych ludzi.
I jest nam jakby weselej,
każdy milszy i radosny,
znów mamy nowe nadzieje
z każdym nadejciem wiosny.
Kiedy zakwitną jabłonie
już nie będzie nam smutno
pracując wspólnie, uczciwie
stworzymy wspanialsze jutro.
Piotr Jendzierowski
DWADZIEŚCIA LAT (dla brata)
Wspaniale jest być młodym i
mieć dwadzieścia lat,
Gdy wokół dobrzy ludzie wciąż otaczają nas.
Młodość ma to do siebie, gdyś zdrów, to zuch i chwat,
Piękny nam się wydaje cały szeroki świat.
Więc naprzód śmiało młodzi, wiatrem nacieszmy się,
Bo poza nauką, pracą, czas i zabawić się.
W pogodny, letni wieczór, harmonię w ręce bierz,
I w gronie swych przyjaciół tańcz, śpiewaj i się ciesz.
Niech żyje Polska młodzież, zdobywa cały świat,
Kochaj i bądź kochany, gdy masz dwadziecia lat.
Piotr Jendzierowski
CZASEM TRUDNO
Czasem trudno jest młodemu wziąć, pozbierać się,
Praca, nauka nie wychodzi, choć się bardzo chce.
Wtedy dobrze mieć nadzieje no i wiedzieć że,
Jest ktoś tak bardzo cierpliwy i rozumie mnie.
Chciałbym zło mojego kraju wziąć w ramiona swe
Mocno cisnąć, zdusić je i tym oto sprawić, że
Wróci spokój, uśmiech, radość i zło skończy się.
Rodzice będą pracować, młodzież uczyć się.
Piotr Jendzierowski
MÓJ WSPANIAŁY WIELKI ŚWIAT (dla siostrzeńców)
Chociaż
jestem jeszcze mały,
mam zaledwie kilka lat,
wciąż tak bardzo mnie ciekawi
ten wspaniały, wielki świat.
Zawsze kiedy oczy zmrużę
i sen błogi znuży mnie
to wspaniale jest i pięknie,
podróżować nawet w śnie.
U błękitnych brzegów Nilu,
dwóch Murzynków bawi się
buzie ich pełne uśmiechu
do zabawy proszą mnie.
W krajach słynnych z upraw ryżu
spodobało się tam mi,
bo tam ćwiczy walki wschodu
mistrz karate Bruce Lee.
Renifery ciągną sanie
śnieg wciąż sypie, wicher dmie
cieszę się z tego ogromnie
i Lapończyk cieszy się.
Nagle wszystko pryska znika
Gdzieś rozpływa się jak mgła
Laponia, Chiny, Afryka,
w oku pozostaje łza.
Piotr Jendzierowski
JEZUS NA KRZYŻU
O jak bardzo cierpisz Jezu
obolałe ciało masz,
głowę w ciernistej koronie
we krwi ukochana twarz.
Bok Twój włócznią jest przebity,
w rękach, nogach gwoździe tkwią,
wiem to dla nas Jezu drogi,
Twoje usta z bólu drżą.
Jezu bardzo pokochałeś,
cały ludzki ród i mnie,
by nas zbawić poświęciłeś
nawet życie swe.
Chcę Byś więcej już nie cierpiał
abyś zawsze cieszył się,
chcę tak mocno Ciebie kochać,
jak Ty Jezu kochasz mnie.
Powolutku i ostrożnie
Jezu z krzyża zdejmę Cię.
W rękach swoich Cię utulę,
Skończy się cierpienie Twe.
Piotr Jendzierowski
NNNXXXNNN
Z drzew dawno opadły liście,
Z nieba prószy biały śnieg
Otulił już drewniany krzyż,
Stojący przy grobie Twym.
Wiatr leciutko krzyż porusza,
Słucha płaczu różanych serc,
Otula je, płacz zagłusza,
I cichutko umyka w dal.
A dwa serca zrozpaczone
W którym kolec mocno tkwi,
Wśród śnieżnej, mrocznej nocy,
Wyciskają z oczu łzy.
Grażyna Butanowicz
NOCNE RŻENIE
W
nocy przy księżyca blasku,
usłyszałam rżenie te,
pobiegłam o brzasku,
to rżały konie me.
Coś złego się działo,
były niespokojne,
czyżby drapieżniki rozpoczęły wojnę?
Coś wyskoczyło zza krzaka,
oczy otworzyłam,
na łóżku leżałam,
po prostu śniłam.
Przez okno spojrzałam,
konie wcinały trawkę,
już się nie bałam,
więc zrobiłam herbatkę.
Grażyna Butanowicz
GWIEZDNE WYCIE
Był wieczór,
gwiazdy na niebie,
a ja mknę do ciebie.
O lesie,
mój świecie bez końca,
gdzie nie ma wschodu słońca,
pokaż mi drogę przez życie,
te słowa znikną o świcie.
Życie jest lasem,
las - życiem,
choć sami tutaj,
jest znakomicie,
póki myśliwych strzał nie padnie,
słychać nocą gwiezdne wycie.
Grażyna Butanowicz
PRAWDA O PTAKACH
Gdzieś wysoko nad chmurami
tak wysoko nad nami
ptaki...niczym duchy skrzydlate
latają, nurkują
przesyłają nowiny
tak piękne i tajemnicze
jedne wielkie
drugie małe
ciekawskie i nieśmiałe
hodowlane i dzikie
ufne i agresywne
mało o nich wiemy
lecz dużo powiemy
to jastrząb
to orzeł
kaczka i szpak
dla niektórych proste tak
to tylko ptak
Lecz one duszę mają
marzenia, inteligencję
świat pełen tajemnic
a one takie piękne
wciąż wyżej wzlatują
ciągle pną się wzwyż
my ich nie doceniamy
mało wiedzy o nich mamy
to one pokazały
że do lotu trzeba skrzydeł
to one pokazały jak ich używać
gołębie pocztowe, bażanty
kury, sokoły, orły
takie same, a jednak różne tak
każdy z nich to ptak
Agnieszka Fiedor
ONA NAS UCZY
Przyszła
długo wyczekiwana
Przez nikogo nie chciana
Bez skrępowania weszła
I zabrała to co chciała
To co mamy najcenniejsze
Okrutna
Czasem przychodzi
Z niezapowiedzianą wizytą
Pozostawia pustkę, smutek i łzy
Myśli, marzenia
Pękają jak bańka mydlana
W ostatniej chwili za coś przepraszamy
W ostatniej chwili kochamy
Ona nas uczy
Bardzo dotkliwie
Miłości
Ostatni ruch
Ostatnie tchnienie
I życie znikło
Jak piękne marzenie
*****
Taniec barw na niebie
światło życia
Gaśnie by pojawić się
W świetle sławy
Gdy się o nim zapomni
Wzbudza uczucia
Choć widzimy go codziennie
To za każdym razem inne
Ono się nie przebiera
Zawsze
Ma tą samą kreację
Blaskiem swym wywołuje
Uśmiech
Każe zmrużyć oczy i marzyć
Gdy odchodzi
To do końca cieszy
Swą niezrównaną energią
Towarzyszą mu kłębiaste panie
Ale to ono króluje
Bez wątpienia
Nasze... kochane!
Agnieszka Fiedor
POEZJA
Czarne na białym
Napisane
Uczucia
Poezja
Jedno stwierdzenie
Dla przeżyć tak wielu
Poezja
Tyle wydarzeń
Wzruszeń i przygód tyle
Poezja
Wschodzące słońce
I kropelka oceanu
Wielka mrówka
I malutki słoń
Poezja
Cały świat i wszechświat
Człowiek i dusza
Miłość i nienawiść
Poezja
Marta Boraczewska, Marta Bugaj
*****
Brak
pomysłów na weekendzik?
Nie wiadomo, jak czas spędzić?
Pakuj torbę, mamę, tatę
I humoru pęłną pakę.
Ruszaj dalej do Jastrzębia -
Tu Cię porwie zabaw głębia.
W Kinie Centrum wielka sala
Na niej filmy, spektakl, gala,
Tutaj każdy ją wychwala.
Parku urok Cię zachwyci,
Z innych planów będą nici.
Na dodatek Dom Zdrojowy
Szyk, kultura i ozdoby.
By podziwiać je bez przerwy
Przez okrągłe długie doby.
Tu pomniki, tam fontanna
Zachwycona każda panna
Gdy kawaler ją zabierze
Po romantycznym spacerze
Do wykwintnej restauracji
Na kęs przepysznej wariacji.
Żeby później kilo zrzucić
Na głęboką toń się rzucić
Do basenu zdrojowego
Tak czystego,
Że aż z daleka lśniącego.
Jeśli to Cię nie przekona,
Toś nie bardzo mądra głowa
Skończ marudzić! Nie narzekaj!
Jastrzębie na Ciebie czeka!
Anna Suchecka
*****
I dojdzie do chwili,
że dusza bez siły
roztrzaska się na tysiąc części.
Stanę wtedy przed światem robiąc
rachunek sumienia
i czekając na karę upadnę w pokorze
i szczerze zapłaczę za tych
co płakać już nie potrafią.
*****
Mały magiczny świat
Uwolniony z czterech ścian umysłu ludzkiego
Spływa delikatnie nie chcąc zranić
Różowych, gładkich policzków.
Z magii niewiele mu pozostało;
Strzępki migoczących marzeń,
Błyszczące iskry zapału.
Pozbawiony kolorowych wiatraków energii
Spada. Kiedy upadnie prosto na czarną
ziemię
Różowe policzki staną się kamienną twarzą
i magiczny świat rozpłynie się jak sen
A zawstydzone pełne zmarszczek oczy
Nie przyznają się
Że były kiedyś dzieckiem.
Anna Suchecka
*****
Jestem
wiatrem, którego nie widzisz
Lecz czujesz
Jestem wodą, którą nie sposób zatrzymać
W dłoni
Jestem ogniem, który gaśnie, by po chwili
Znów zapłonąć
Jestem ziemią, która żyje własnym życiem
Jestem tajemnicą, której sama
nie rozumiem
A Ty kim jesteś?
Ania Suchecka
JEST W NAS...
Jest w nas nadzieja, która
każe wierzyć
nam w nieprawdopodobne cuda
Jest w nas wiara, która każe nam iść
w stronę burzy bo wiemy że tam
znajdziemy spokój
Jest w nas ogromna siła pozwalająca
budować przyszłość na zgliszczach
przeszłości
Jest w nas życie, którym jesteśmy my.
Kiedy spotkałam mądrość; stara kobieta
w wyblakłej sukni w kwiaty boso szła po
śniegu
Spytałam gdzie idziesz matko nauki,
wynalazku i pióra
Odpowiedziała odchodzę tam gdzie wiara
prawda i sprawiedliwość - w zapomnienie
Nie uwierzyłam.
Ania Suchecka
*****
Wiara daje nadzieję
Czasem tylko to
Nadzieja prowadzi na skraj świadomości
I wtedy dopiero tam
Odnajdziesz na nowo wiarę.
Ania Suchecka
*****
Naucz
się życia.
Oferuje Ci tak wiele nauk
Codziennie
Nie zmarnuj tych szans
Które Ci daje
To czego się nauczysz będzie tylko
Twoje.
Ania Suchecka
*****
Nie wierzę
Bo wiara jest zbyt trwała, czasem zbyt
naiwna, zbyt niewinna
Wiem
Jest cierpienie, jest miłość i jest
On
Nie pierwszy, nigdy ostatni, zawsze jedyny...
Ania Suchecka
*****
Umieram, powoli, cichutko, dobrowolnie,
nikt tego nie widzi, nikt tego nie zauważa,
tylko mój cień na ścianie staje się mniej
widoczny. Nie można żyć bez miłości.
Ania Suchecka
*****
Nie
szukam miłości. Szukałam i się
pogubiłam
W emocjach, ruchach, nadziejach
Odnalazłam ją w najmniej oczekiwanym
momencie, w muzyce, niebie, świecie
Ta miłość nie krzywdzi, nie odchodzi kiedy
jej najbardziej potrzebuję, jest moja, ze
mnie i ze mną.
Marta Strzelecka
PRAWDA
szukam
Prawdy
już od dłuższego czasu
bawię się z nią w chowanego
i teraz ciężko mi ją znaleźć
a szukałam wszędzie
za zasłoną
biurkiem
w szafie
na strychu
szukałam za drzewem
krzakiem
pod kamieniem
między trawą
szukałam w człowieku
i nigdzie jej nie ma
Zrozumienie przyszło później
nagle i nieoczekiwanie tak
Prawda przechytrzyła mnie
ale w końcu jest dużo starsza ode mnie
z bagażem doświadczeń
i wiedzą
a ja, głupia!
myślałam że z nią wygram
bo Prawda była wszędzie
kot zjeżył mokre futerko
a osa podśpiewując przycupnęła
na mleczu
ktoś płakał szczerymi łzami nad
niesprawiedliwością i oszustwem
a Prawda stała przede mną
i wymachiwała rękoma
śmiejąc się głośno
i dziwiąc się
że jeszcze jej nie widzę
doprawdy
zabawne
chyba nikt oprócz Jej samej
się temu nie dziwi
Kuczkowski
Jacek
MELODYJKA
Smutna może być
Uczucia w niej można skryć
Zmienną bywa często
Tak jak smutku wśród ludzi gęsto
Przesłanie niesione
I nuty nie są namolne
Biegają po nas
Choć mija cenny czas
Wciąż słuchamy
Nawet gdy po płaczu łkamy
Brzmi nadziei śpiew
Rozrzucona jak wiosenny siew
Tęsknie za tym
Czym?
Melodyjka, która rozbrzmiewa
Nastroje miewa
Sny daje
Aż świt nastaje
Melodyjka jest to moja
Taka jedyna ostoja
Braknie tego
Braknie najważniejszego
Cicho tuli mnie
Rozmyślę się
Odejdę, zostawię wszystko
Nic nie zostanie
Tylko...co?
Melodyjka we mnie pozostanie
Uczucia nie są tanie
Koszmar czy sen?!
I tak nastanie dzień
Nie nastanie?
Pozostanie płakanie
I melodyjka, która gra
Tak się do życia ma...
Gdy czegoś zabraknie
Wszystko wyblaknie...
Melodyjka grać będzie
Kuczkowski Jacek
MODLITWA DO ZGUBY
X
Płoną...
Smutna sprawa
Na świecie wrzawa
Ludzie nie biegają
Oni uciekają...
XI Płoną stosy...
Mrok nas zalewa
Śmierć hymn śpiewa
Odejdźcie bogowie
Bo On się Zguba zowie...
XII Płoną stosy na Twą cześć!
Niechaj goreją Wulkany
Niechaj sieją plagę Wiatry
Niechaj grzmią Niebiosa
Niechaj tąpnie Ziemia
Niechaj zalewa Woda
Niechaj powstaną Martwi
Niechaj uderzy Kosmos
Niechaj płoną Lasy
Niechaj nastaną piękne czasy!
Zlituj się i oczyść mnie
Zlituj się, proszę Cię
Nie lituj się i zbieraj żniwo Twe
Nie lituj się, spal uczucia me
Kuczkowski
Jacek
BOHATER Z
WYBORU
Nadchodzą wrogowie
Demoniczni Balrogowie
Kto z nimi będzie walczył?
Potrzebujemy bohatera
I tak wypadło na farmera
Który z zera przerodzi się w bohatera!
Ale czy tak się stanie?
Czyżby rzekomy bohater spuścił im lanie?
A może powie marne kazanie
A następnie pora na uciekanie?
Najpierw przygotowanie
Uzbrajanie, opancerzanie
Następnie dobre zgranie
Jeszcze trening, szkolenie
Szybkie jak marzenie!
Co będzie dalej?
Nie wiem...
Jacek Kuczkowski
BYŁO PIĘKNIE...
Spojrzenie w Twe oczy,
Ten czas cały świat mi zamroczył.
Wszystkie te wspomnienia mnie ogrzewają,
Mimo to boleścią mnie napawają.
Gdy chwyciłem Twą dłoń,
Wpadłem w rozkoszy toń.
Dziś krwawię łzami ślepca,
Spoglądając w lustro widzę głupca.
Byłem sam zanim ją poznałem,
Aż w końcu na śmierć się zakochałem (cierpiałem).
Czyżbym żałował swej decyzji,
Dlaczego zakochałem się bez precyzji?
Gdy ją poznałem,
Niczym się nie przejmowałem.
Ostatnimi dniami,
Płakałem krwawymi kroplami.
Teraz marzę i staram się cieszyć,
Bym w przyszłości znów nie musiał wierzyć.
Było pięknie...
Jacek Kuczkowski
DZIESIĄTA W NOCY
Żal
się we mnie toczy
Widzę jak ludzie umierają
Jak ciągle się "smutają"
Tak mi czegoś brak
Czy to koszmar? O tak!
Dlaczego wszystko jest czarne
Dlaczego ludzkie życie jest marne?
Jednak otwieram oczy
Teraz żaden smutek mnie nie zamroczy
Widzę tam Anioła
Słyszę jak mnie woła
To jest kwintesencja radości
Szczęścia i dobroci
Uśmiechasz się w moją stronę
Ja zaraz chyba spłonę!
Tak mi jest miło
Wszystkie troski to rozbiło
Nie opszczaj teraz mnie
Bo brakuje mi Ciebie
Zajrzałem przez okno
Wszystko mija tak słodko
Kończy się kolejny dzień,
Niebawem znów zasnuje nam nocy cień
Czemu tak piękny świat
Może być widziany tylko zza rzeczywistości krat?
Choć mam niewiele lat
Wiem, że czegoś mi brak
Gdy tracę nadzieję, pojawiasz się Ty
I odnawiasz moje życia-sny
Dzięki Tobie mogę z uśmiechem wstać
Z życia kożystać i wszystko brać
Wiem, że to tylko słowa
Ale taka jest między nami umowa
Wyruszymy hej za morze
Tam gdzie zamek stworzę!
A w zamku szczęście
Na wieki wieków będzie
Jacek Kuczkowski
BITWA!
Ognia! Krzyczą kapitani...
Ragnarook nadchodzi,
do naszego życia wchodzi,
nasze serca ochłodzi!
Wojna rozgorzeje,
wszędzie po eksplozjach leje,
ogień z dział grzeje!
Koros zbiera swe przeklęte żniwo,
czołgi, samoloty, niszczyciele,
brońmy się przyjaciele,
bombardują nasze życie...
To nie żarty,
broń atomowa, chemiczna, biologiczna,
przygotowana by zgładzić nas...
...nie pójdziemy w las..
...grzybów zbierać.
Otwieram oczy... tylko sen?
Kuczkowski Jacek
ŁZY LITOŚCI
Nasz świat...
piękny nieskazitelny...
czytaczu rzetelny...
Barbarzyńcy atakują,
bezbronne wioski plądrują,
choć ludzie ciężko na to harują,
oni się nad nami nie zlitują...
Jeden stanie,
ujrzy płakanie,
to dziecko małe i takie kochane...
Runie belka,
dziecka nie ma,
dusza uleci na błękitne łączki,
spoglądać na złote bączki...
Jeden stanął, stoi,
niech Bóg go ochroni,
choć dziś zabił z dwudziestu ludzi,
smutek się w nim zbudzi...
I tak spłynęła łza,
łza - piękna kropla,
łza - żałości, smutku i litości.
Kuczkowski Jacek
MORROWIND
Dagoth
Ur*1 nadchodzi!
Popielną*2 armię spłodził,
Wszędzie ból się rodzi,
Nikt mu drogi nie zagrodzi.
Balmora, Vivek, Sandrich Mora,*3
Niegdyś piękne miasta,
Dziś Vvanderffell*4 zmora!
Wszystkich zabije choroba,*5
Sprzymierzeniec naszego wroga,
My pod przywództwem Płonącego Oka*6
Postaramy się stłumić atak wroga,
Tego złego boga.
Navaryjczyk*7 przyjdzie...
Szósty Ród*8 upadnie...
I wszystko znów będzie ładnie...
*1) Pradawny nieśmiertelny wróg wszystkich ras.
*2) Armia składająca się z wojowników nazywanych Popielnymi.
*3) Balmora, Vivek, Sandrich Mora, to nazwy większych miast w
Morrowind.
*4) Vvanderffell jest prowincją, na której leży Morrowind.
*5) Choroba nazwana spaczeniem, zamienia wszystkich w bezduszne
potwory.
*6) Eyris Płonące Oko to przywódczyni Gildii Wojowników
*7) Navaryjczyk to mityczny bohater, który ma zostać zesłany w celu
pokonania powstającego Szóstego Rodu.
*8)Szósty Ród, Ród Dagoth, Martwy Ród jest nieistniejącym rodem, który
wywołał niegdyś olbrzymią bitwę.
Kuczkowski Jacek
PO ŚMIERCI
Czy wszystko stracone?
Czy me życie jest skończone?
A te rzeczy zagubione
Czy będą odnalezione?
Moi przyjaciele zapomnieni
Idą także do niebiańskiej zieleni?
Niczym przedmioty stracone
I dusze zbezczeszczone
Co było nie wróci
Zapomnij o tym?
Nie!
Zawsze pamiętaj
To twe wspomnienia, marzenia...
O tobie będą pamiętać -Ty pamiętaj o nich...
Kuczkowski Jacek
STRACH DIABŁA
Strach jest w każdym z nas
Ale wiedzcie, że przyjdzie czas
Gdy piekielny hałas zbudzi go...
Gdy powstanie - ciemność nastanie
I nawet błaganie
Ani płakanie tu nie pomoże...
Jeśli Diabeł płacze...
Wojna się zaczyna
Ogień pochłania tych
Co gardzą sztuką latania
Ból i brzemie w nas drzemie
On to zabierze
I zamieni w piekielne grabieże...
Czy to koniec? Otóż nie tu!
Przybędzie niebiański goniec
Wiadomość przesłać...
Bitwa o wolność, dobro i miłość
On się śmieje, a wiatr wieje
Lecz piękno rozwieje
Strach zostanie i niczym
Okropne zawołanie...
...Ziemia uzna poddanie
I swe oddanie...
...Oddanie temu
Kogo Diabeł się lęka...
Małe Conieco
***
kupiłam
uczciwość za grube pieniądze
ozdobiłam złotymi ornamentami
i powiesiłam w ramce
na ścianie w moim pokoju
-uwielbiam na nią patrzeć
wyczyściłam zakurzoną kulturę
osobistą
wyprałam
wyprasowałam
i pięknie czystą
pięknie pachnącą
położyłam na parapecie
w salonie
-uwielbiam jej zapach
wyciągnęłam z lamusa
prawdomówność
wymieniłam przerdzewiałe części
wypolerowałam
i postawiłam na antycznej komodzie
tuż obok ołowianego żołnierzyka
-uwielbiam jej brzmienie
jeszcze tylko kilka
rzeczy
tylko kilka wypraw na strych
a dom zabłyśnie
oryginalnością
cieszę się z tego niezmiernie
-uwielbiam być niecodzienna
Małe Conieco
***
echo rozmawiało dzisiaj ze mną
specjalnie dla Niego poszłam
tam gdzie zawsze bywa
i powiedziałam Mu co czuję
niespecjalnie głośno
ale tak
by tylko Ono mnie usłyszało
i rozmawiało ze mną
słuchało
bo Echo
doskonale potrafi słuchać jeśli chce
czasem tylko za szybko odpowiada
nie dając czasu na dokończenie zdania
i zawsze wypomina mi moje złe uczynki
karci
nieraz krzyczy
i zawsze płaczę gdy z Nim rozmawiam
-to już zasada
ale jest dobre
i piękne też jest
złociste
mieniące się
i srebrzyste i blado zielone i błękitne
a oczy ma z guzików
i to one tak patrzą na mnie wnikliwie
na całe moje życie
to Strażnik i Wielki Brat
-nic przed nim się nie ukryje
ale jest piękne
i dobre też jest
bo gdy widzi
że jest mi źle
to mnie tuli do siebie
i uspokaja
i szepcze dobre rady
i głaszcze
kocha mnie
i chce dla mnie jak
najlepiej
to Mój Przyjaciel
i Wróg najgorszy
Echo moich snów
i myśli ukrytych
nazywa się Sumienie
Agnieszka Pochyła
ARS POETICA ŚWIATA
Myśleć - o czym nie wolno
Nie myśleć - o tym, co wszyscy
Mącić - co ustalono
Tłumaczyć - sens tajemniczy
Milczeć - gdy wszyscy czekają
Krzyczeć - gdy mają cię gdzieś
Być wolnym - gdy zabraniają
Być więźniem - gdy wolność już jest
Kłamać - gdy prawdy szukają
Nie łgać - gdy nikt nie słucha
Nie żyć - bo oni tak chcą
Istnieć - gdy chcą żebyś umarł
Poecić na przekór
Dlaczego mówią, że to głupie?
Agnieszka Pochyła
CAŁY ON
Mówią
o nim różnie, najczęściej - człowiek.
Dziwna istota cierpiąca na pracoholizm,
Którą niszczy alkohol i zabija dziura ozonowa.
Racjonalna zagadka chora na brak nadziei,
w odwiecznym konflikcie z czasem.
Krótko - ktoś, komu bardzo szkodzi życie.
Jak nikt przed nim i po nim
potrafi sobie wszystko utrudniać.
W jego głowie powstają rzeczy najdziwaczniejsze,
myślałby kto - zupełnie zgodne z ilorazem inteligencji.
Zastanawia się nad tym
jak by było być swoim młodszym bratem,
albo co stałoby się ze światem, gdyby mrówek nie było,
dlaczego czas płynie do przodu, a nie do tyłu,
czemu czasem sinus jest równe pół
i po co się tego uczyć skoro nie daje czekolady.
Pyta czy być, czy lepiej jest nie być,
jak wygląda krzyżówka krowy z nietoperzem,
albo najlepiej kiedy zacząć trzecią wojnę.
W końcu pyta sam siebie: "na co mi odpowiedzi?"
Bywa też, że w ogóle nie męczy się myśleniem,
działa odruchowo:
"To on" - gdy spojrzy w parę szarych oczu.
"Nie" - gdy spytają go czy czasem nie brał.
"Cudo" gdy artysta bierze pędzel w rękę.
"Rozstrzelać" - za krzywy uśmiech.
Czasem nie wie co myśleć,
czasem już nie zdąży.
Jedno, o czym wie na pewno
to to, że jest,
i że zawsze ma punkt wyjścia
do rozważań nad sensem życia.
Chce pytać - niech pyta.
Potem będzie się zastanawiał
na co mu odpowiedzi.
Michalska Aleksandra
NA DZIEN CHŁOPAKA
Wszystkiego najlepszego
Z okazji święta waszego
Życzymy my - dziewczęta
Dużo zdrowia
Szczęścia
Miłości naszej
Oraz wszelkich radości !
Wszystkiego najlepszego
Od dziewczyny całusa namiętnego
Uśmiechu na twarzy
I czego wam się tylko zamarzy
Michalska Aleksandra
ANIOŁ
Był sobie kiedyś taki anioł ...
... bardzo smutny
szukał celu
szukał sensu
i szukał pokuty ...
i jest ze mną anioł
który przebrał się
za diabła by zwiedzić piekło ...
Michalska Aleksandra
PORANEK
Szkoła...
piękny poranek
wśród wszystkich koleżanek
a jednak czegoś brakuje
samotności smak czuję
myślami przy jednej osobie wędruję
dzwonek... pobudka...
Michalska Aleksandra
(FREESTAYL)
Przed blokami
Błąkają się samotne matki z dzieciakami
Pod śmietnikami nocują
I tak swój charakter kształtują
Bezrobotne i samotne
A ich biedne dzieci
Im słońce nie świeci
Brudne
Dni mają nudne
Głodne
Bardzo samotne
Wokoło wcale nie jest wesoło!
Michalska Aleksandra
UŚMIECHAJ SIĘ
Uśmiechaj się!
Gdy się uśmiechasz do mnie
Przechodzą mnie dreszcze
Proszę Cię!
Uśmiechaj się jeszcze...
Michalska Aleksandra
MAŁE MIASTO
Ulica
i moja dzielnica
Stara ławka
Zardzewiała huśtawka
Dziewczyny na ulicach
W krótkich spódnicach
Patologia się szerzy
W Boga mało kto wierzy
Blok, brudna klatka i wredna sąsiadka
Plotka się szybko rozchodzi
Ulicami chodzą zdołowani młodzi
Miejsce idealne
Czy nienormalne?
Michalska Aleksandra
DROGA...
Idę przez życie
Z rękami w kieszeniach
Idę dalej...
Przez swoją życiową aleję....
A w kieszeniach mam ściągi...
Ściągi życia
Wezwałam śmierć - przyszła
I była aniołem...
W skrzydłach zamiast piór miała żyletki
Zamiast korali na szyji - sznur
Tabletkami wypchane kieszenie
I do nóg przywiązne kamienie
W piersi nóż miała wbity
Na ramieniu krzyż wyryty
Cierniową koronę wplątaną we włosy
Już na zawsze ten widok zapamiętam
Wezwałam śmierć - przyszła
Lecz nie podcięte żyły wyśmiała
Powiedziała, że kpię
I swój numer komórki mi dała
Patrzyła na mnie z ironią
Swymi oczami naćpanymi
I ZAKAZAŁA mi się już bawić
Z gazem, żyletkami, prochami...
A gdy na serio zapragnę umrzeć
Mam zadzwonić
Zamiast tej dumnej zabawy...
A na swych skrzydłach
Szybko się zjawi
Odwróciła się na pięcie
Krwawiąc patrzyła jak stoję
Wiedziała, że się nie boję....
Michalska Aleksandra
CZŁOWIEKU...
Wydajesz się duży,
To jest nieprawda, spójrz do kałuży
Jesteś drobny, człowieku wspaniały
Zobacz...
Zobacz, jaki ten świat mały
Warto?
Warto w życiu palić?
Warto w życiu pić?
Warto w życiu kochać?
I dla drugiego być?
Warto pytać dalej?
Warto sobą być?
Warto rzucić wszystko?
I dla drugiego żyć?
Być wolnym
Móc iść, kiedy i gdzie się chce
Móc mówić, co i jak się chce
Móc pragnąć być niewolnikiem...?
Sylwia Mróz
ŻYCIE JEST PRAWDĄ
Tam,
gdzie istnieje zło
Doszukujemy się prawdy...
Z nadzieją
Spoglądamy przed siebie...
Wypatrujemy szczerych łez
Pogodnych uśmiechów...
Wierzymy
W ich istnienie
Mimo tego, że często błądzimy...
A wystarczy sobie uświadomić
Że prawda jest wszędzie
Bo cóż może być bardziej realnego
Od prawdy naszego istnienia...
Sylwia Mróz
CUD
Dotknął mnie cud
Był delikatny i ciepły...
Taki obiecujący...
Chciałam by ten dotyk
Trwał wiecznie
Ale po nim przyszedł
Chłód i cierpienie...
Dotknął mnie cud
Tylko raz...
Teraz obejmuje kogoś innego...
Sylwia Mróz
PIĘKNO MIŁOŚCI
Pięknem jest
Spojrzeć na świat przez radość
Pięknem jest
Noc zalana tęczowym blaskiem miasta
Pięknem są
Wszystkie najmniejsze serca na naszym świecie
Ale przede wszystkim
Pięknem jest miłość
Której każdy nieustannie poszukuje...
A później dniami i nocami się nią cieszy
I wtedy już nic piękniejszego istnieć nie może...
Kruczek Karolina
DLA MAMY
Mamo...
jestem taka jak Ty
Mamo...
mam Twoje ręce
mam Twoją twarz kiedy się śmieję i smucę
Mamo...
jestem taka jak Ty
Mamo...
Kiedy patrzysz na mnie, widzisz siebie
Kiedy widzisz moje błędy, widzisz swoje
jestem taka jak Ty, a jednak inna
Mamo...
Tak wiele mnie uczysz
a jednak czasem mam dość
Tak wiele chcesz mi dać
lecz nie wiesz jak?
Jestem taka jak Ty
Popatrz... masz serce pełne miłości
Popatrz... ja też mam
Popatrz... masz serce pełne ciepła
Popatrz... ja też mam
Chcesz mnie nauczyć życia
Chcesz pokazać że świat nie jest idealny
Chcesz... lecz nie wiesz jak to powiedzieć
Tak niewiele trzeba... sama mi to mówisz
Przytul, ucałuj i powiedz: KOCHAM CIĘ!
jak za dawanych lat
Popuść pasa!
Nie pokazuj mi teraz, że świat jest okrutny
Lepiej powiedz mi o tym i naucz mnie...
Walki, wytrwałości i ...
tego czego sama się nauczyłaś...
Mamo...
Jestem taka jak TY
trochę inna
bo jeszcze wiele musisz mnie nauczyć...
Kruczek Karolina
SERCE
Pełne ciepła i miłości
Bije...
Ale czy tak jak zawsze
Umieram...
Serce bije coraz wolniej
Znikam...
Z życia przyjaciół
Jestem tam...
Gdzie anioły są
Jestem tam...
Gdzie radość tylko jest
Już nigdy zło mnie nie tknie
W objęciach Boga miłość poznaje
Agnieszka Zera
***
pani jeziora otworzyła oczy
przerażona wizją we śnie
a rusałki zgodnie zaśpiewały
idzie ogień
pani lasu powróciła dziś
z wielkiego snu krainy
jej smukli zwiadowcy
elfy i jednorożce
powtarzają trwożącą nowinę
idzie ogień
pani przestworzy powstała gwałtownie
gdy pegaz spoczął przy jej tronie
i cichutko wyszeptał
idzie ogień
to feniks przybył
ognisty ptak się odrodził
gorąca lawa spływa z jego gniazda
swym żarem pali apokalipsy pieśń
bestia rozpościera skrzydła
idzie ogień
nastał czas
wyrocznią - zjednoczonych boginek krąg
po raz ostatni wspólnie wznoszą drżący głos
idzie śmierć
Agnieszka Zera
***
szłam
na oślep
grotą mroku
potykając się co kroku
coraz głębiej
wnętrze czasu
niesłyszalną życia pieśń
las gdzieś śpiewał
zapomniany
głos człowieka
grzechów las
wędrowałam środkiem ciszy
Agnieszka Zera
***
szept zakłócił nocy spokój
głosy strachu, przeznaczenia
błogie jutro nie nadejdzie
smok niełaski zamiast niego
zwierzę dawno zapomniane
a rycerze jakby martwi
zleci na anielic skrzydłach
zbierze piękny plon
ludzkiej naiwności
plemię Słowian krwią broczące
znów ofiarą, zbawicielem
nie powstanie nigdy więcej
bohaterów mieć pragnęli
wystawili synów swych
na okrutną śmierć wysłali
pieśń dla chwały pozostała
matkom na otarcie łez
dawnych wojen pieśń...
(szkoda tylko, że nie wyszła na usta innych narodów)
Agnieszka Zera
ZŁY DOTYK
kiedy jest - zabija;
nieobecnością swą - śmiertelnie rani.
wspaniały obraz lat dziecięcych
przemyka przed oczami:
król bez zamku,
rycerz, dla którego brakło konia?
nie ta bajka
mała dziewczynka -
- nie Alicja i nie z zapałkami!
tuli się do martwego drzewa.
mała dziewczynka
odziana w białą sukienkę
podnosi załzawione oczy
i patrzy w górę, dookoła
nie widzi
a może tu nikogo nie ma?
dziewczynka jest
mała
zapłakana
drobnymi rączkami otacza stary pień
próchno wchodzi pod paznokcie
małej dziewczynki
i on jest
potężny
groźny
pomarszczoną dłonią przyciska ją
mówi mentora głosem
tłumaczy życie małej dziewczynce
Agnieszka Zera
***
kropla
aby światło
rozlać w wyobraźni
mogło
nowy lepszy świat
cenniejsza niż złoto
piękniejsza od miłości
okruch
żeby ziemia
stała się prawdziwa
i człowiek
mógł po niej stąpać
ofiara kropli i okrucha
dla człowieka
który cierpi
na bulimię
Patrycja Sitkiewicz
PIOSENKA O KOŃCU ŚWIATA (niedokończona wojna)
świat wali się i zamyka
gwiazdy przed światłem inwigilacji
wynurzony obraz wartości
zanika
szemranie wiartu przyciąga
złych mocy godowe orgie
zniewolony przejaw artyzmu
ucieka
a ty pozostajesz bezczynnie
w niszczącej sile tonąc
chłepcząc krew jak wino
ostatniej wieczerzy
a ty pozostaniesz samotny
imaginacje łapiąc
jak spragniony wolności płód
chciałbyś połknąć trucizny
zaczarowanych kropel furie
makabra człapie ssając dym
przenika
zgliszcza bastionów patrzą spod nieba
na miecze oduczonych marzeń
zniewolony żywioł artyzmu
zabija
a ty pozostaniesz bezczynnie
w słodkiej sile brnąc
łykając kometę
jak miraż pustyni
a ty pozostaniesz jedyny
nierealnie żywiąc się
tęsknotą wolności
zostawiła po sobie kołyszących melodii lamen
bramy nieistniejących już światów
wzniesienia bez szczytów, matki bez łona
zwierciadło nieludzkich wyrzeczeń
ciebie,który stałeś z boku
i zwierzchnictwo nad tym
w czym pozostaniesz samotny
Patrycja Sitkiewicz
EPIKUR
dupa mnie już
boli od siedzenia
kolana ciemnieją
od spowszechniałej modlitwy
zadręczone sumienie
kamienieje powagą
a lustrzane odbicie
oczami marzy obraz bezduszny
targają mną
poświaty anielskie
i zwęglone prazwłoki
głowę zamroczyło
potęgą nicości i żal
bo niektórzy z was
zrozumieją więcej niż
chciałam napisać
więcej niż to
że przecież ponad wszystko
boli mnie dupa
Agnieszka Korzeniewska
WOLNOŚĆ
Jak
po sawannie kroczą słonie,
przez stepy biegną konie,
galopują w pęd żyrafy,
a łomot, huk i zgiełk
taki...
Jakby spuścił z jarzma woły,
które biegną w strasznej męce
byle dalej, byle prędzej,
aby uciec od niewoli,
przecież zwierze wolność woli.
Ewa Świąder
POCZĄTEK...
... zaczyna się niepewnie
Chmury nie chcą odsłonić słońca
My jesteśmy coraz bliżej celu
Fakt, że nie jest gorąco
Nie ostudza nam zapału
Każdy gotowy jest do pracy
Do sztuki, którą chce wykonać
Czy sprostamy temu?
Tego jeszcze nie wiadomo nikomu
Przechodzimy przez bramę
Widok jest niebywały
Pierwsze odczucia, zachwyty, zdjęcia
Niektórzy chcą aby wiecznie trwały...
Zamkowe komnaty, balkony, tarasy
Mają swój jedyny styl
Co dodaje wszystkiemu klasy
Zieleń dookoła przebija zwykłość
Nadając blask
I słońce wyszło na ten szczególny czas...
Ewa Świąder
MOJE ODCZUCIA
Padał deszcz
Teraz jest tak spokojnie
Pięknie jest
I tak bezwonnie
Czuję się jak młody Ptak
Niezwykle wolny tak...
Ta zieleń, ten nastrój
Cudownie jest!
Dziękuję za wszystko
Że mogłam tego doświadczyć
Przeżyć, docenić
Ten niezwykły czas
Ewa Świąder
(ten wiersz dedykuję mojemu tatusiowi, który dzień wcześniej mnie
opuścił)
DZIĘKUJĘ...
W
Tobie jest coś
Co zbliża ludzi
Coś, co gdy Cię skrzywdzę
-Krzywdzi mnie dwukrotnie
Jesteś darem jedynym na tysiąc
Twoje istnienie powoduje radość
-Miłość rozprzestrzeniając
Gdy Ciebie zabraknie
Oddam Ci dusze
Bo cóż znaczy życie
Gdy z Tobą
Nie mogę być dłużej
Ewa Świąder
UCZUCIE BLISKOŚCI
Czasem mam ochotę krzyczeć
Czasem płakać
Lecz nigdy nie jestem w tym sama
Czuję wtedy bliskość innych
Miłość wszystkich
Ja gniewna, rozgniewana
Nie jestem sama....
Nie jestem sama!
Czasem gdy jestem okrutna
Niemiła, wstrętna
Myślę, że jestem jedna
I dzięki Bogu mylę się!
Gdyż bliscy mi najbliżsi
Są obok mnie!
Nie jestem sama!
Nie jestem jedna!
Nie jestem im obojętna!
Ewa Świąder
Z OCZU
Zniknąłeś
W sercu pozostałeś
Tak bardzo mi brak
Twojego spojrzenia
Ciepłego słowa
O mnie drżenia
Tak bardzo nie widzę świata
Bez Ciebie...
Tak bardzo to boli, kłuje
Choć wiem, że tam jest Ci... lepiej?
Tak dużo mam pytań
Niedokończonych spraw
Ty wiesz Tatuś
Ty wiesz teraz
Co czuję ja
Ewa Świąder
PRZEZNACZENIE
Być
z Tobą - to znaczy
Cieszyć się chwilą, życiem,
- osobą...
Kolorowo malujemy świat,
Siebie. Co będzie dalej - tego
Nikt
nie wie...
Martina Stanicka
DESZCZ
Gdy pada
na moim osiedlu
na placach
skwerach
trawnikach
tworzą się olbrzymie morza
jeziora
stawki
ziemia jest pijana
nie pije już więcej - wody
Gdy pada
na moim osiedlu tworzą się lustra
czyste
gładkie
szkliste
odbijają ból
biedę
beznadzieję
i brudny bochen księżyca...
Martina Stanicka
TEN, KTÓREGO NIE MA
Czasem wątpię w sens własnej
egzystencji, a może wegetacji?
gdy po dniach trudów, nudów
zadaję sobie pytanie:
po co to wszystko?
nie znam odpowiedzi...
Ale gdy tylko spojrzę w oczu twych błękit
wzlatuję wysoko pod niebo -
spokojne, kwietniowe, wiosenne
pełna wiary i nadziei... spadam...
tych oczu nie ma.
Martina Stanicka
NIEWIEDZA
Zdaje
się
że wiem tyle rzeczy
Nie zdaję sobie sprawy
z tego, jak wiele jeszcze
muszę się nauczyć
O życiu
wiem dużo
Nie wiem
jeszcze więcej
Zdobywam doświadczenie
z każdym dniem
Ale to wciąż za mało
Braknie mi dni...
Martina Stanicka
DLACZEGO?
Zadaję sobie pytanie
raz po raz
DLACZEGO
życie okropne, nieszczęśliwe?
DLACZEGO
to mnie ciężki los spotyka?
DLACZEGO
wciąż muszę przed czasem uciekać?
DLACZEGO?
Co zrobiłam źle?
Martina Stanicka
ŻYCIE
Życie
tak krótkie
lecz ma swoją
wartość
Życie
brutalne
lecz przecież
warto żyć
Życie
to piękny sen
lecz kiedyś
obudzić się trzeba
Martina Stanicka
LOTERIA
Czymże
jest miłość?
To radość, szczęście, pocałunki
Czymże jest miłość?
To smutek, ból, łzy
Zakochana
Nie wiem
jaka miłość
mnie dopadła
Ściska w szponach
dusi
każe się poddać
A co w zamian?
Radość, szczęście, pocałunki
po raz pierwszy
Czy smutek, ból i łzy
po raz kolejny?
Jaki jest sens
brać udział w loterii
którą jest
Miłość
Loterii
w której
nigdy, nigdy nie wygram
głównej nagrody
Szczęścia
Martina Stanicka
PROSZĘ ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILKĘ!!!
Jestem
Tylko tyle wiem
Kocham
Tylko to rozumiem
Myślę
Ludzie wokół
Niczym bezbarwne
Cienie
Tylko ty
Jaśniejesz
Odróżniasz się
Niczym gwiazda na niebie
Tylko ciebie
widzę
czuję
chcę
Biegnę
Na oślep
Zaczekaj
Zatrzymaj się
Na chwilkę
Porozmawiajmy
Proszę
Nie uciekaj...
Gdzie jesteś?
Ciemno...
Kochałam
Kocham
Będę kochała
Może...
Martina Stanicka
ŚWIĘTO ZMARŁYCH
Znów
Nadeszło święto
Zmarłych
Zmarłych
O których nikt nie pamięta
I zmarłych
Których wszyscy kochali
Kochają i tak zostanie
Idę zapalić światełko nadziei
Na grobie osoby mi bliskiej
Wszyscy w moim domu
Zapomnieli
Wymykam się nocą
Biegnę na cmentarz
Pilnuję
By płomyk we wnętrzu świecy
Nie zgasnął
By nie zagasła nadzieja i pamięć
O nich
Wchodzę przez wielką bramę
Pusto
Wszyscy się rozeszli
Pozostały tylko po nich
Lampki
Które mówią
Że są
Pamiętają
W powietrzu czuć zapach Boga
Słychać trwogę
Ogarnia mnie strach
Przed niepojętą
Potęgą
Przed niewypowiedzianą
Modlitwą
Tysięcy ludzi
Którzy kochają
Nie wierzę w Boga
Ale boję się Go...
Zostawiam lampkę
Żegnam się
Uciekam
Czuję zapach Boga
I ciężki oddech
Aniołów
Na karku
Czego chcą?
Martina Stanicka
*****
żyję
moimi marzeniami:
mniej zmartwień
więcej szczęścia
mniej wrogów
więcej przyjaciół
itp
żyję
z moimi przyjaciółmi
i z nimi żyć chcę
bo przyjaźń
to najpiękniejsza rzecz
jaka może spotkać człowieka
Martina Stanicka
*****
nie można czekać na pomoc
gdy się pomocy nie udziela
nie można liczyć na wsparcie
kiedy drugiego się nie wspiera
nie trzeba czekać na radę
kiedy radzić się nie potrafi
nie można winić o zdradę
kiedy samemu chciało się zdradzić
nie można karcić przyjaciół
za błędy
które też się popełniło
choć fundamentem każdej przyjaźni
jest prawda
szczerość
i miłość...
Martina Stanicka
PRZEPRASZAM
Zignorowałeś mnie
To nie było zbyt miłe
Tyle nocy przepłakałam
Kolejny wróg - to ty
Kolejny dzień
Szary, brudny, ohydny
Nie mam ochoty
znów spojrzeć w twoją twarz
Żałuję, naprawdę żałuję
Ale ty nie rozumiesz
Nie chcesz zrozumieć
Szkoda
Nikt ci nie każe mnie lubić
Nie musisz też na mnie patrzeć
Ale proszę
Zrozum i wybacz
A potem możemy udawać
Że się nie znamy
Tak chyba byłoby lepiej
Przepraszam
przepraszam
PRZEPRASZAM
Ile razy powtórzyć to muszę
By dotarło do twojego serca
Które zdaje się być z kamienia?
Nie bądź moim wrogiem
Bądź osobą
Której nie znam
Proszę...
Martina Stanicka
ZIMA
wybiegam
na ulicę
jest mroczny
brzydki dzień
słońce uciekło
schowało się za chmury
z ciężkiej atmosfery
lepię kulki jak z plasteliny
oznaczam nimi drogę
na wypadek
gdybym chciała wrócić
uciekam
uciekam przed czasem
przed losem
przed przeznaczeniem
może uda mi się
znaleźć miejsce
w którym przeczekam
nieustającą zimę
zimę
która trwa
choć za oknem
lipiec
zimę życia
która zamiast
śniegu
mrozu
szronu
przynosi
łzy
nieszczęścia
ból
teraz zasnę
potem
tylko ty
i ja
ewentualnie
...
Marcin Piwowarczyk
***
Ból, strach, ucieczka przed
najgorszym...
Ucieczka przed własnym losem,
Poszukiwanie szczęścia, spokoju.
Strach, rozpoczynający każdy kolejny dzień...
Życie w ciśgłych obawach...
Zmarnowane życie.
Ot, co ludzie czyniś sobie nawzajem.
Ot, co człowiekowi człowiek zrobić gotów.
To prawdziwy obraz wojny,
To życie i cierpienie zwykłego człowieka.
Ból matki, próbujścej zapewnić normalne życie dziecku.
Strach dziecka, które zbyt wcześnie przestało być dzieckiem.
Żal, po zbyt wcześnie zmarłym bliskim.
Zgliszcza tylko pozostają z ich życia...
W ruinę obraca się ich świat...
Ot cierpienie niewinnych ludzi...
Ot, co może spotkać każdego...
Każdego...
Marcin Piwowarczyk
PRZEKAZ...
Gonię cały czas...
Ciągle o włos uchodzi mi.
Moje szczęście...
Uciekinier niedościgniony.
Jak dziecko na niebo spoglądające.
Z nadzieją...
Które już niedługo głowy nie uniesie...
Nie będzie spoglądać w błękit, lecz niżej...
Tu, gdzie wszyscy szarość pielęgnują.
Tak ja czekam na to.
Na te chwile. Na ten czas...
Wieczność w twoich ramionach?
Godzina z tobą całą?
A może tylko dwa słowa...
Informacyjny bełkot, nawał słów.
Wyłapię jednak ten przekaz...
Wystarczy spojrzenie.
Katarzyna Wala
DO "M"
uważaj
dziecię nocy
gdy całujesz ją w usta
bo gdy spojrzy w twoje oczy
pokryjesz śniegiem serce
M - najpiękniejsza z dzieci śmierci
o szafirowych dłoniach
piękna wolności co
zniewalasz
M - senne marzenie
martwych lunatyków
co zasnęli na kwiecistych polach dzieci
Katarzyna Wala
DO "M" (PONOWNIE)
umilknij ze mną
raz na zawsze
połóż się obok
oddaj serce na jej
złotą pierś
odejdź ze mną
tam gdzie zawsze pada śnieg
chodźmy boso
chodźmy już...
Katarzyna Wala
JEDNO MIEJSCE
już nie zamykasz oczu
patrząc na słońce
już nie zatykasz uszu
gdy czytasz wiersze
już nie obejmujesz dłońmi
kielichów mokrych kwiatów
już nie modlisz się
łkając wobec swego boga
już nie dotykasz nagą
skórą wiatru
już nie spijasz z traw
rosy porannej
już nie zasypiasz patrząc
w gwiazdy
trzęsąc się z zimna
bo tego się nie szuka
to po prostu jest
Katarzyna Wala
NATASZA
i
oto idzie
ciemną doliną
cała zbrukana krwią
blada
niczym śmierć
siostra szaleństwa
jej imieniem
nocna mara
i usiadła zmęczona Pani
pośród czarnych traw
Pani
co zawsze bez sytości zasypia
a wiatr szeptał
jej do ucha słowa otuchy
Dominika Zalewska
DLA ARKADIUSZA GOŁASIA
Pamiętam, że byłeś kiedyś
blisko,
pamiętam, kiedy stałeś na boisku,
pamiętam, że byłeś tak lubiany,
pamiętam, jak mówiłeś, że wygramy,
pamiętam, że słowa się spełniały,
pamiętam, że wszystkie ideały,
mówiły: "... ach Gołaś, ten wspaniały..."
pomaga i zawsze wygrywamy.
Chociaż jesteś teraz tak daleko,
nie zapomnij, że byłeś nam kolegą,
nie powiemy o Tobie nic złego,
bo kochamy Ciebie na całego,
chociaż czasem było z Nami źle,
Arek mówił: "nigdy nie poddajcie się"
choć nie zobaczy już nigdy w życiu żony,
ale zawsze pozostanie niezastąpiony.
Anna Korowaj
JUŻ WIEM
Nie wiedzieć czemu spoglądam na jego twarz
i serce szybciej mi bije.
Nie wiedzieć czemu tak szybko płynie czas
i trudno bez niego się żyje.
Wiem, że to nie zwykłe kołatanie duszy,
że nic mej radości nie zagłuszy
i chcę powiedzieć to głośno i wyraźnie:
kocham cię - już wiem...
Anna Korowaj
WIEM
Przychodzisz
do mnie
kochany dobry Panie,
słyszysz każde me wołanie,
ożywiasz serce
kruche, nietrwałe,
subtelnie cicho, delikatnie,
bezgranicznie, wiernie, czule
- kochasz.
Anna Korowaj
ZAPOMNIAŁEŚ
To miało być czekanie,
czekanie na zapomnienie,
ty jednak zapomniałeś,
że ja czekam na ciebie.
Anna Korowaj
BĄDZ
Śpiewaj - śpiew twój ukoi mój ból,
graj - ukołysz mnie do snu
tańcz - w tańcu zapomnę o świecie,
mów - mówiąc osłodzisz mi życie.
Małgorzata Zawadzka
TATA
dawno
temu stał tu fotelik
na którym siadywał mój ojciec
kładł nogę na taborecie
który stał tuż przed nim
mój wyimaginowany piesek
zrobił sobie z niego zabawkę
wieczny taboret został pogryziony
twardy gips odkrywający ojcowską nogę
pękł
wszystko pękło
tylko ja zostałam
sama jak palec
który i tak ojciec mi odgryzł
i nadzieja
że to tylko sen
tak naprawdę nie było fotela
nie było ojca, nie było nogi
nawet psa nie było
taboretu też nikt nie widział
nie było nawet mojego palca
ani nadziei
byłam tylko ja
otulona w smutku
w żałobnej czerni
na rękach mojej matki
widziałam coś
co nazywało się Jan
coś co kochałam i kocham najbardziej
coś co jest częścią mnie
a właściwie to ja jestem częścią jego
tyle, że on jest w raju
a ja jestem tutaj
i bardzo za nim tęsknie
Małgorzata Zawadzka
UMARŁAM
zmoczona we krwi leżę
cała pokaleczona
szczątkami twoich okularów
straciłeś je
nie chciałeś przez nie patrzeć
zabijam strach ostrą brzytwą zapomnienia
czekam na znak
Śmierci wołana
Przyjdź!
dotrzymaj mi towarzystwa
zabijam strach
czekam w czerwonym pokoju
pochlapanym krwią
moją
od skaleczeń twojego spojrzenia
zabijam moc
twoją
którą swym istnieniem potrafi zranić
nawet kamień
zabytek pozostał
stoi pomnik
twój
w prawym przedsionku zastawki
są tam twoje okulary
zabita moc i zabity strach
wszystko umarło
krople do oczu zostały
czerwone jak krew
którą zmoczona leżę
i kawałkami szkieł
wbitych w coś
co kiedyś było moim ciałem
teraz nawet duchem nie jest